Się mi Ania pochorowała parę dni temu.
Stety , niestety w sumie. ....
Ale od początku.
Najpierw katar. No u nas jak się od tego nie zacznie to w sumie o chorobie mowie być nie może. a po jakimś tygodniu doszedł kaszel. W sumie to liczyłam że tym razem może kaszel odpuści bo na ogół pojawiał się po 2-3 dniach a tym razem po tygodniu. No ale jak zaatakował to z grubej rury :/ Tak ze w srodę po nocce z panną do lekarza śmigałam. Dostaliśmy wyprawke w postaci recept na dwa syropy i zakazem pójścia do szkoły.
O dziwo młoda która szkołę lubi nagle się ucieszyła że do niej iśc nie musi...leniuch z niej czy jak?? Już na samym początku??? :O :O
No dobra mamusina z nią razem dostała polecenie siedzimy w domu więc na opieke sobie poszłam (z czego w pracy pewnie dumni nie byli ;P )....syropy wykupione zostały. I pięknie nam zleciała pierwsza nocka. Co napawało mnie nadzieją ze dziecko zdrowieje..radośc wielka bo na weekend plany super fajne...a tu czwartkowa nocka jak nam dała popalić...oj nie ukrywam ze w piątek zasypiałam na stojąco :(:(:(:(:(...jak się dusiła w nocy uchhhhhhhhhh :/.
Mówię o nie nie ma głupich w piątek od samego rana do lekarza poleciałam. Mówię że antybiotyk chce bo już wiedziałam jak będzie weekend wyglądał jak zostaniemy na syropie który nic nie daje. Pan doktor (zresztą nowy nam nieznany ale mega spoko gość) obadał, wysłuchał i wywiad zrobił. Dał nam syrop. Ale wcześniej stwierdził ze mam bardzo fajne dziecko skoro jej chorowanie wygląda tak jak teraz tzn. zero nudności, zero wymiotów gorączki lub czegoś w tym rodzaju...no ja mówię że nigdy gorączka ostatnia ponad 5 lat temu jak nie 6......podziwiał podziwiał:)
No i o tym nowym lepszym aczkolwiek tańszym o wiele od poprzednika wyszliśmy i co???
I braaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziecko się poprawiło. Nocka piątkowa mega spokojna. Na nosie nam trochę nadal zostało ale w porównaniu z poprzednim to już było o wiele wiele lepiej :)
Tak ze dzisiaj mogliśmy tak jak planowaliśmy na Tour Salon iśc. Zresztą młoda sama powiedziała że ona się spręży ze zdrowieniem bo jak ja już wejsciówki na targi wygrałam no to musimy je wykorzystać i udało nam się to całkowicie. :)
A teraz zaraz druga realizacja jej postanowienia mam nadzieję że dojdzie do skutku. A chodzi o to zebym mogła iśc na impreze a ona nie będzie kaszlała w nocy. Bo co prawda sama nie zostaje w domu ale jak się dusi....aj słów szkoda :/...w każdym razie jestem przygotowana na to że mogę wrócić do domu w kilka minut. Ale trzymajcie kciuki oby nie i dziecko spokojnie nockę przespało :)
No i tak wygląda Ani chorowanie aktualne. No może dodam jeszcze że obłożnie podczas choroby cierpi na ...nadmiar energi ;/;/;/;/;/ nosi ją totalnie...już nie wspomnę że "przypadkiem" jak twierdzi pomalowała mi markerem podłogę :O :o no ciśnienie mi poszło :O :O
na szczęście plama zeszła ....no i widzicie tak to i nas jest :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
sobota, 19 października 2013
czwartek, 17 stycznia 2013
i dopadło...
...i Ankę dopadło.
No zima to i jakiś wirusik musi się przyplątać i do nas. Na szczęście można powiedzieć że u niej chorowanie polega wpierw na katarze a potem katar+kaszel bo leci jej na płuca. Ogólnie może bym poczekała jeszcze z wizytą u lekarza ale w przyszłym tygodniu mają występy w przedszkolu i Ania nie chce ich przepuścić. Więc poszliśmy lekarka dała nam syropek i przykaz nie puszczania do przedszkola żeby coś więcej jej nie wyszło:)
Tak więc siedzimy od wczoraj do soboty w domu.
Ania zadowolona po części. Bo po pierwsze fajnie ze mama jest w domu a po drugie niefajnie ze jednak do przedszkola nie idzie. Bo w przedszkolu koleżanki a w domu nie.....i nikomu jednak do końca nigdy się nie dogodzi:P
Dzisiaj od rana energia ją roznosiła pół domu chciała roznieść. Nie wiem co dostała w tym syropie czy jakiś nadpobudliwe coś...jak tak dalej będzie to ja do soboty zwariuje z nią:)
Zanim pochorowała się to udało nam się nawet jeszcze jednego bałwana ulepić
Trochę mniejsza wersja Kasi poprzedniej...wina śniegu nie chiał sie lepić i dlatego powstała młodsza siostra Kasi-Asia:).
Byliśmy we wtorek w nowej szkole tańca. Mamusia omało szoku nie przeżyła. Jak pani która tam się rządzi mówi do mamusinej tak: "ja panią skądś kojarzę".....to się nazywa pamięć. Bo ja chodziłam do tej samej szkoły...ale 20 lat temu. W życiu nie myślałam ze zostanę rozpoznana!!!! I na dodatek spotkam panią która mnie uczyła. Aż mi sie miło zrobiło:):):) żałuję że nie mam zdjęc jak ja tańczyłam w tamtej szkole bo chciałam Ani pokazać jak to mamusia kiedyś nogami wywijała:):).
Co do Ani zajęcia w nowej szkole spodobały jej się i pan Janek co ich uczy.....no zadowolona jest bardzo i zadecydowała że przenosimy się do tej szkoły. Koleżanek co prawda nie poznała nowych za dużo bo części nie było ale ogólnie zadowolona. Asiu powiem Ci że w poprzedniej jakoś nie miała jakichś superowych koleżanek więc bez żalu zrezygnowała z tamtych zajęć......
Dobra idę do Anki bo teraz zaczęło jej się nudzić i w telefonie zaczyna mi baterie wyczerpywać...wpierw ją nosi a za 5 sekund melduje że jej się nieziemsko nudzi...i weź tu człowieku bądź mądry?????
No zima to i jakiś wirusik musi się przyplątać i do nas. Na szczęście można powiedzieć że u niej chorowanie polega wpierw na katarze a potem katar+kaszel bo leci jej na płuca. Ogólnie może bym poczekała jeszcze z wizytą u lekarza ale w przyszłym tygodniu mają występy w przedszkolu i Ania nie chce ich przepuścić. Więc poszliśmy lekarka dała nam syropek i przykaz nie puszczania do przedszkola żeby coś więcej jej nie wyszło:)
Tak więc siedzimy od wczoraj do soboty w domu.
Ania zadowolona po części. Bo po pierwsze fajnie ze mama jest w domu a po drugie niefajnie ze jednak do przedszkola nie idzie. Bo w przedszkolu koleżanki a w domu nie.....i nikomu jednak do końca nigdy się nie dogodzi:P
Dzisiaj od rana energia ją roznosiła pół domu chciała roznieść. Nie wiem co dostała w tym syropie czy jakiś nadpobudliwe coś...jak tak dalej będzie to ja do soboty zwariuje z nią:)
Zanim pochorowała się to udało nam się nawet jeszcze jednego bałwana ulepić
Trochę mniejsza wersja Kasi poprzedniej...wina śniegu nie chiał sie lepić i dlatego powstała młodsza siostra Kasi-Asia:).
Byliśmy we wtorek w nowej szkole tańca. Mamusia omało szoku nie przeżyła. Jak pani która tam się rządzi mówi do mamusinej tak: "ja panią skądś kojarzę".....to się nazywa pamięć. Bo ja chodziłam do tej samej szkoły...ale 20 lat temu. W życiu nie myślałam ze zostanę rozpoznana!!!! I na dodatek spotkam panią która mnie uczyła. Aż mi sie miło zrobiło:):):) żałuję że nie mam zdjęc jak ja tańczyłam w tamtej szkole bo chciałam Ani pokazać jak to mamusia kiedyś nogami wywijała:):).
Co do Ani zajęcia w nowej szkole spodobały jej się i pan Janek co ich uczy.....no zadowolona jest bardzo i zadecydowała że przenosimy się do tej szkoły. Koleżanek co prawda nie poznała nowych za dużo bo części nie było ale ogólnie zadowolona. Asiu powiem Ci że w poprzedniej jakoś nie miała jakichś superowych koleżanek więc bez żalu zrezygnowała z tamtych zajęć......
Dobra idę do Anki bo teraz zaczęło jej się nudzić i w telefonie zaczyna mi baterie wyczerpywać...wpierw ją nosi a za 5 sekund melduje że jej się nieziemsko nudzi...i weź tu człowieku bądź mądry?????
Subskrybuj:
Posty (Atom)





