Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 listopada 2013

Disney on Ice...czyli konkurs :)

.....czyli coś co Ania lubi najbardziej :)
A mianowicie Ilonka z Kreatywnym okiem  zoorganizowała konkurs.

Ania jak tylko usłyszała Gdańsk to mówi mama robimy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No tak ona to uwielbia.
To zaprzęgła mamusię do pracy i mówi robimy.
Mieliśmy stworzyć marzenie disney'owskie.
A że marzeń dziecko ma milion jak nie więcej to jak wybrać :O
Ale w końcu padło na:

Nazwaliśmy je "Piknik Disney'a" czyli piknik z postaciami bohaterów Dinsey'a.
Jako ze niestety zostaliśmy ograniczeni przez rozmiary naszego pokoju to wybraliśmy tylko kilka postaci z bajek. Mama szkicowała niektóre postaci a Ania kolorowała. Zaskoczyła mnie bo w końcu zapoznała się ze słowem starannie. Bo tak to na ogół raz dwa i pokolorowane uznaje. A teraz jak sama powiedziała to ona się postara bo chciałaby wygrać . Hah to następnym razem muszę ją jakimś konkursem zachęcić żeby się postarała.:P
No w każdym razie to nasza praca a teraz idziemy ją posłać do samej autorki konkursu.
Co prawda jak znam życie nie wygramy ale ile śmiechu było przy robieniu pracy ("rany mój prosiaczek wygląda jak rasowy przestępca"...".nie mamuś nie wygląda jak przestępca ...no może trochę jest inny ale na swój sposób ładny" hah:):) ) to już jest nasze.:)

czwartek, 23 maja 2013

smak zwycięstwa i gorycz porażki....

Oj wiadomo każdy by chciał zawsze wygrywać. I to uczucie kiedy się wygra...bajka :)
Udało nam się parę razy już w tym roku wygrać z Anią mniejsze lub większe nagrody. I nie powiem radośc ogromna.
Ale.....
Jakiś czas temu u Ani w przedszkolu pan Paweł ogłosił że jest konkurs tańca międzyprzedszkolny. I Ani przedszkole też. Pojechali do innego przedszkola tam mieli występować. Z ani grupy najwięcej dzieciaków nazjeżdżało. Pan Paweł uzgodnił że strój ma być mniej więcej w grochy dla dziewczynek i elegancki dla facetów.... Tośmy się uszykowali na teń konkurs w tym tonie jak pan Paweł chciał. Dziewczyny się nie mogły doczekać kiedy już będą tańczyły.....
Heh bo one takie w gorącej wodzie kąpane. Ale jakiś pech bo na 9 grup ich przedszkole jako ostatnie wystepowało niestety.


A jak już zaczęli występ to muszę przyznać że jak na 6 prawie 7latki dali z siebie wszystko:)
I jak na prawdziwym konkursie przystało odbywały się także bardzo długie narady jury ...
A jak się odbywały to pan Paweł uwielbiany przez dzieciaki urządził "Wyginam śmiało ciało" i "Gangam style". Rany takie skupisko dzieciaków tańczące...cud że szkoła-przedszkole nie zawaliło się heh:)
Jak oni wszyscy zaczęli tupać i krzyczec...oj bębenki do dzisiaj chyba mi nie doszły do zdrowia :P
A po naradach ...okazało się że nasze przedszkole nie załapało się na podium niestety :( 
Dostali wyróżnienie co też jest dużym sukcesem jak na pierwszy raz ale jak to dzieciaki zawiedzione mega...i nawet nagroda im nie pomogła..fajne zabawki dostali do przedszkola....ale to jednak nie to samo co mieć puchar.....
Musze przyznać że Ania także zrobiła"cyrk" jak się okazało ze puchar zwycięski nie jest dla nich;/;/ rany cud że powstało zamieszanie i nikt się nie zorientował że Ania też odstawia histerię :(:(:(:(
Szybko w miarę się uspokoiła bo jednak dostali dyplomy z wyróżnieniem i imienne dyplomy też ...ale co jednak porażka boli to boli...oj niestety...ale co zrobić...
nadzieja w tym ze z czasem i Ania zrozumie że nie zawsze się zwycięża...czasem trzeba poznać się z gorzkim smakiem porażki....

piątek, 3 maja 2013

Wioooooosna o jak fajnie :)

Dobra obiecuje nie śpiewać bo jeszcze co po niektórym uszy odpadną i zaś nas nikt lubić nie będzie.
Rany dzisiaj będzie o wszystkim i o niczym bo jakoś ostatnio lenia mam blogowego cięzko coś pisać....ale zwalam to na wiosnę...a tak niech no wiosna winna będzie no chociaż raz nie ja :)
Dobra majówka minęła nam po częśći aktywnie po części leniwie.
To znaczy 1 maja żeśmy poszły do nas do botanika powiem Wam ze fajny mamy ogród botanczny. Dużo kwatów i wogóle tym bardziej jak teraz wszystko się do życia budzi.
Występy tam miały być i wiecie...ale z tymi występami to tak kiepsko trochę było jakieś niemrawe. Ania za to spiknęła się z koleżanką z przedszkola i szalały....
A jak koleżanka poszła to wuja spotkałyśmy z dziewczyną a oni co mieli??? Skakankę. Oj Ania najpierw nieśmiało że nie chce bo w sumie do końca to ona nie umie....mi się za to czasy przypomniały jak się dzieckiem było się zgrabność miało i się śmigało na skakance i wogóle ach te piękne lata:D......
No ale Ania nieśmiało a potem jak się rozkręciła to szok....
Jak tak dalej pójdzie to i mamusinego mistrza pobije.
A w czwartek na darmowe flagi w urzędzie miasta się załapaliśmy bo paszprt odebraliśmy. Ania to mega radochę miała bo wiecie za darmo to fajne. A potem jak już jeszcze dostała bukiet mega wielkich tulipanów to wogóle była przeszczęśliwa. Teraz te tulipany to mi tu właśnie pachną nad nosem :)
A wczoraj projekt Jogobeli skończyliśmy...uffff w końcu. Słyszeliście o konkursie zbuduj wieżę z Jogobelli? Pewnie tak bo głośno o tym. Wiecie dziecko się uparło poprosiło to mamusia się zgodziła. No czemu nie. Znajomych zatrudniłam do pomocy kubki mi zbierali czas jakiś, dali nam potem i jakieś coś powstało no nie powiem ale się namęczyliśmy trochę nad tym.
Takie to nasze artystyczne widzimisie jest. Posłaliśmy na konkurs i...niech się dzieje wola nieba:)
Wiem że najładniejsze to może nie jest...ale co tam czego się nie robi dla dziecka :)
No ale własnie więc jakby miał ktoś chęć to może ktoś zagłosuje na 
wystarczy kliknąć w napis.
No i to chyba na tyle...o nie jeszcze coś
zapomniałabym...
o coś dla wszystkich kochanych znajomych naszych :)

nasz uśmiechnięty goferek :):)


poniedziałek, 25 lutego 2013

o rzeczach miłych...

Które nam się ostatnio przydarzyły.
Pierwsza to wygrana kotka u Agnieszki na Kreatywniku. W postaci kotka wygrana. Kotki w ogóle od Agnieszki to sama rewelacyjna sprawa. Oj chciałabym mieć taki dar szycia jak ona :) Druga to wygrana w postaci książki "Książka straszliwej niegrzeczności.". Ale to taka przejściowa wygrana ponieważ za jakiś czas "Książka...." o Wilczku dalej wyruszy w świat. A do kogo to ogłosi rozdanie - pierwsze w mojej karierze blogowania tutaj. Ciekawe czy się uda :)
I no jak już paczka od Agnieszki przyszła to ogromna radość i to oczekiwanie u Anki co paczka kryje...a biada jak ja otworzę paczkę ...oj nie Ania sama musi :)




Ania od razu zabrała się do wertowania książki. Ale wpierw poprosiła mnie żeby wpierw dokończyć serię o "Martynce..." a potem książkę o Wilczku. Więc proszę o chwilę cierpliwości ale bankowo wilczek dalej powędruje w świat:)
Druga miła rzecz to wygrana u Asi na jej Domówce. Coś co idealnie nadaje się dla mola książkowego jak ja....
zakładka:)
Zawsze miałam problem ze znalezieniem czegoś do książki. A teraz będzie jak znalazł:)
A tak sobie pomyślał...nawet ładnie nam idzie wygrywanie w tym roku....może to znak??
Może warto sprobować teraz z totolotkiem?? W końcu to 30 milionów ostatnie padło na osiedlu na którym pracuje??? :):):)

czwartek, 7 lutego 2013

bo wystarczy.....czyli o muzealnych tropach.

....że mamie szepnie sie słowo a ona już zaczyna myśleć i kombinować co i jak.
Ninka z Little traveler's diary wkleiła linka na FB do konkursy Rodzinka Turystyczna PTTK. Pomyślałam fajnie by było bo my trochę podróżujemy ale jednak nie na tyle na ile wymaga regulamin. Ale Ninka pomyślała jednak za mamę że jednak tak, damy radę spełnić warunki. I tak mnie nakręciła że....ano że wysłałam zgłoszenie i bierzemy w tym udział :) Tak więc jak co cała wina spada na Ninę...ale taka pozytywna Nina oczywiście wina :) Bardzo dziękujemy od razu :)
Tak więc  w ostatni weekend jako ze pogoda nie przypasowała do wedrowania po dworze....odbyliśmy wędrowanie po ...muzealnych zakamarkach :)
1. Muzeum Etnograficzne
2. Muzeum Wojska Polskiego
3. Muzeum Historii Miasta Poznania
Powiem wam że całe życie jak mieszkam w Poznaniu tak nie przypominam sobie żeby ktokolwiek mnie zabrał w te 3 miejsca:(:( Ale ja postanowiłam ze z Ania tak nie będzie tak więc calusią sobotę poświęciliśmy na te 3 muzea.
W pierwszym z nich Ania zapoznała się z innymi kulturami a szczególnie z kulturą Albanii i tamtych rejonów. Dla niej to było nie do zrozumienia że mają oni zupełnie inne ciuchy, tradycyjne ludowe, inne niż my. Kompletnie inne. Ale powiem wam że podobały jej się bogato wyszywane ręcznie stroje. Uznanie dla tych ludzi że ręcznie potrafia takie cudeńka uszyć.






Fajne było w tym muzeum też to że akurat można tam było napotkać w jednej z sal stroje ludowe z Polski. A oni akurat niedawno mieli o tym w przedszkolu. I Ania porównywała te stroje z tym co było omówione. wykazała sie także spostrzegawczością. umieścili tam wiele takich kapliczek przydrożnych. Ania zaraz zaczęla wymieniać gdzie takie spotkała, gdzie widziała. A co najważniejsze dzień później jadąc do znajomych mówi tak "MAMA ZOBACZ KAPLICZKA TAKA JAK W MUZEUM"....czyli jakąś lekcję z muzeum wyniosła.:)





Mi najbardziej się podobało...a wszystko tak jak Ani zresztą.
W drugim muzeum Ania zapoznała się jak to z wojskiem było kiedyś dawno dawno a teraz. No róznica dla niej ogromna że kiedyś inne mundury,teraz inne. Że kiedyś na koniach teraz w wozach...no jednak nie ma to jak rozwijająca się technika :P
Zaciekawiła ją też historia wojen z Niemcami, czyli nie tak odległe nam w sumie czasy.....chyba nawet zrozumiała że z Niemcami nie mieliśmy jednak dobrze i że Hitler miał cos nie po kolei w głowie, według niej ogólnie "TO ONI JACYŚ DZIWNI BYLI ZE TAK NAPADALI NA NAS...ALE DOBRZE ŻE INNE KRAJE NAS POPARŁY I WALCZYŁY"...ano dobrze:)
W 3 muzeum zapoznaliśmy się bardziej z naszym miastem i jego historią. A co Poznań ma się czym pochwalić:)
Ten po lewej to nasz wielki poznaniak..Hipolit Cegielski. Może wam się obiło o uszy a jak nie odsyłam do Ciotki wikipedii :)
Oczywiście nie mogło tam zabraknąc symbolów naszego miasta ....KOZIOŁKI!!! Hah kto nie był a będzie zapraszamy codziennie o 12 na stary pod ratusz do zapoznania się z nimi i pomachania im. Co Anie najbardziej (i mnie  w sumie trochę też) uderzyło w muzeum??? Fotka po lewej i kielichy przypatrzcie się. Jest w nich takie coś co ala przypomina pudełeczko ośmiokatne.  Stoi na tym podwyższeniu. Zapomniałam pyknąć fotki z bliska. Drugie też było w tej gablocie. Ale Ania zasłania. Dobra kto zgadnie co to????
No pomyślcie troszkę......
.........................
................
.........
.....
Wiecie że w tym chowało się głowy świętych!!!!! Już nie chciałam powiedzieć że mieli maciupie te głowy hihihi:) Ale Ania była zdziwiona że jak głowa a gdzie reszta. No to jej wytłumaczyłam że głowa ale bez reszty ze resztę odcinali....no to jej nawet to nie wzruszyło. Hah twarda z niej laska :):):):)
Powiem wam że super nam się w tych muzeach podobało. Trochę zmokliśmy idąc z jednego do drugiego, nogi nas bolały ale co tam daliśmy radę. Ja to uważam ze jak nogi bolą to znaczy że się żyje.
A na następny weekend jeszcze planów nie mamy ale też chcę wyruszyć w jakąś podróż wycieczkową - zwiedzającą...może ktoś ma jakiś fajny plan gdzie skoczyć???
AAAA!! Bym zapomniała. Minus dla Ani muzeów????"MAMO A DLACZEGO W ŻADNYM MUZEUM NIE ZBUDOWALI WINDY??"....no nie wiem dlaczego :P
papa:)